Pierwsze punkty, pierwsze straty

Pierwszy weekend września okazał się być bardzo trudnym dla wielkopolskich drużyn na szczeblu centralnym. Zwyciężały tylko kobiety, choć wywalczenie trzech oczek wcale nie przychodziło łatwo.


Błękit lepszy od zieleni

Skończyła się znakomita seria Warty Poznań. Po sześciu zwycięstwach przyszła niespodziewana porażka u siebie. Komplet punktów z "Ogródka" wywieźli niespodziewanie Błękitni Stargard. Pierwsza połowa nie zwiastowała kłopotów drużyny Petra Nemeca. Choć początkowo lepiej wyglądali przyjezdni, w 12. minucie po golu Krzysztofa Biegańskiego prowadzenie objęła Warta i wszystko zmierzało, zgodnie z przewidywaniami, ku siódmej wygranej. "Zielonych" napędzał doping kibiców, który można było usłyszeć po raz pierwszy od bardzo dawna przy Drodze Dębińskiej, lecz zawodnicy nie potrafili przełożyć sytuacji na bramki. W drugiej połowie obejrzeliśmy zaś zupełnie odmienione zespoły. Goście szybko wyrównali i zaczęli poczynać sobie coraz śmielej. Warta natomiast zupełnie straciła pomysł na grę i w ostatecznym rozrachunku kosztowało to utratę punktów. Drugiego gola "Zieloni" stracili na 20 minut przed końcem, ale mimo sporej ilości czasu, praktycznie nie stworzyli sobie żadnej sytuacji do wyrównania. Tym samym poznański zespół stracił też pozycję lidera na rzecz Radomiaka, którego trener Jerzy Cyrak oglądał zresztą spotkanie Warty z trybun. Bardziej niż grą gospodarzy zajęty był jednak obserwacją poczynań gości, bo zmierzy się z nimi już za dwa tygodnie.

Jarota ruszył z zera

Pierwsze punkty w piątym podejściu udało się w końcu wywalczyć Jarocie Jarocin. W spotkaniu dwóch najsłabszych dotąd drużyn III ligi Jarota mierzył się z GKS-em Przodkowo. W obu przypadkach potwierdziły się problemy ze skutecznością i długo utrzymywał się bezbramkowy remis. W końcu jednak padł zwycięski gol. Na dwie minuty przed końcem z rzutu karnego trafienie na wagę trzech punktów zaliczył Piotr Skokowski. Dzięki temu Jarota odbił się od dna tabeli, choć wciąż zajmuje pozycję w strefie spadkowej.

Trzy punkty na koncie po pięciu meczach ma na koncie również Górnik Konin, choć w tym wypadku dorobek wynika nie z jednego zwycięstwa, a trzech remisów. Na wygranie meczu "Górnicy" wciąż muszą jeszcze poczekać, póki co podzielili się punktami w derbach ziemi konińskiej z Sokołem Kleczew. W poprzednim sezonie koninianie trzykrotnie pokonywali wyżej notowanego przeciwnika, więc apetyt na kolejne zwycięstwo z pewnością był spory. Wzmógł je gol zdobyty w 12. minucie przez Sebastiana Antasa, który jeszcze wiosną reprezentował barwy zespołu z Kleczewa. Sokół wyrównał 10 minut później za sprawą niezawodnego Łukasza Cichosa. Kolejne gole mimo sporej przewagi gospodarzy już nie padły i tym samym wciąż czekają oni na derbowe zwycięstwo. Dzięki jednemu punktowi przesunęli się za to w tabeli na drugie miejsce.

Liderem III ligi pozostaje Elana Toruń, która w sobotę straciła pierwsze punkty na wielkopolskiej ziemi. W Środzie Wielkopolskiej spotkały się zespoły z aspiracjami sięgającymi II ligi. Ponad 500 kibiców mogło zobaczyć Polonię w nowych kompletach strojów, ale piłkarsko lepiej prezentowali się goście. Dwukrotnie gospodarzy ratowało obramowanie. Na tym szczęście się nie kończyło. W 57. minucie po rzucie rożnym jeden z rywali przypadkowo zagrał piłkę ręką, co było podstawą do podyktowania rzutu karnego. Tak też uczynił sędzia, a na gola "jedenastkę" zamienił Krzysztof Bartoszak. Średzianie objęli prowadzenie i powinni je podwyższyć, gdy w czasie jednego kontrataku trzykrotnie uderzali na bramkę rywali. Bramka w tej sytuacji jednak nie padła, a niewykorzystana okazja zemściła się na kwadrans przed końcem. Podział punktów na pewno pozostawił niedosyt, ale można go uznać za wynik sprawiedliwy. Obie drużyny za sprawą tego wyniku pozostają niepokonane, ale o ile Elana zremisowała po raz pierwszy i zachowała pozycję numer jeden w tabeli, dla Polonii to już trzeci remis, co przy dziewięciu punktach oznacza póki co dopiero ósmą pozycję.

Jako jedyny z naszych zespołów pokonany boisko opuszczała Centra Ostrów Wielkopolski. Beniaminek mecz wyjazdowy z Kotwicą Kołobrzeg rozgrywał już w piątek, gdyż na sobotę zaplanowano na obiekcie finały Pucharu Syrenki, w którym reprezentacja Polski do lat 17 zajęła ostatecznie drugie miejsce. Długa, 400-kilometrowa podróż musiała mocno dać się we znaki zespołowi Centry, bowiem byli oni tego dnia tylko tłem dla gospodarzy. Kotwica zdecydowanie przeważała i zwyciężyła bezdyskusyjnie 3:0. Ostrowianie z rzadka zagrażali bramce rywali, a jak już dochodzili do uderzeń, z reguły były one niecelne.

Pojedynek drugiego zespołu Lecha z KKS-em Kalisz został przełożony ze względu na liczne powołania lechitów do juniorskich kadr Polski.

Nerwowa końcówka Medyka

Spore emocje towarzyszyły czwartemu spotkaniu ligowemu Medyka Konin. Przez długi czas wszystko odbywało się zgodnie z przewidywanym scenariuszem. Choć AZS PWSZ bardzo dobrze radzi sobie na początku sezonu, w starciu z mistrzyniami Polski nie dawano mu większych szans. Rzeczywiście od początku spotkania przyjezdne nie miały zbyt wiele do powiedzenia. Nie minęło jeszcze sześć minut gry, a już było 2:0. Do końca pierwszej połowy Medyczki dołożyły jeszcze kolejne dwa gole. Po przerwie obraz gry się nie zmieniał, wciąż na bramkę drużyny z Dolnego Śląska sunął atak za atakiem, lecz zawodziła skuteczność. W ostatnich 20 minutach niespodziewanie gospodynie opadły z sił i dały się niemal dogonić rywalkom. Między 73. a 80. minutą AZS zdobył trzy gole i złapał kontakt, ale na szczęście nie zdołał już doprowadzić do wyrównania. Medyk stracił więc pierwsze gole w sezonie, ale pozostaje z kompletem punktów. Póki co z uwagi na mecz zaległy daje to drugą pozycję w tabeli.

Spokojny sezon na zapleczu

W grupie północnej I ligi kobiet zespoły rozegrały dopiero drugą kolejkę spotkań, a już wiadomo, że z ligi nikt nie spadnie. Absurdalna sytuacja to z jednej strony planowane powiększenie obu grup I ligi, z drugiej niespodziewane wycofanie się po pierwszym meczu drużyny Błękitnych Stargard. W tej sytuacji w stawce pozostało dziewięć drużyn, z czego o awans będzie walczyć siedem. Nie mogą go bowiem wywalczyć drugie zespoły SMS-u Łódź i Medyka (chyba że z Ekstraligi spadną pierwsze drużyny, lecz na to się nie zanosi). Rezerwy spotkały się w minionej kolejce w Łodzi i lepsze okazały się gospodynie wygrywając 2:1. Drugi remis odnotowała natomiast Polonia Poznań. Zespół z Harcerskiej w poprzednich rozgrywkach liczył się w grze o miejsce w elicie, a teraz walkę zaczął spokojnie, choć jego zdobycze są cenne. Po remisie ze spadkowiczem z Gdańska, Polonia punktami podzieliła się też na wyjeździe w Bydgoszczy, znów notując wynik 1:1. Tym razem można jednak mówić o sporym niedosycie, bo rywalki wyrównały po rzucie karnym w doliczonym czasie gry.

Druga liga, dwie klasy różnicy

Bardzo duże dysproporcje w poziomie zespołów występują w tym sezonie w grupie wielkopolskiej II ligi. Dość powiedzieć, że na 12 spotkań mieliśmy dotąd tylko dwa, w których gole zdobywały obie drużyny, a już trzy razy padał wynik dwucyfrowy. Po raz pierwszy stało się to udziałem drużyny z naszego województwa. Polonia Środa Wlkp. pokonała u siebie Biało-Zielone Gdańsk 11:0 i wspólnie z Orłem Wałcz przewodzi stawce. Komplet punktów mają też jednak dwie inne drużyny z Wielkopolski. GSS Grodzisk Wielkopolski drugie zwycięstwo odniósł pokonując w derbach Lipno Stęszew 6:1, a Kotwica Kórnik dopisała sobie trzy oczka po zwycięstwie nad ZTKKF Stilon Gorzów Wlkp. 2:0.