Dominator czy underdog – czas na finał wojewódzkiego Pucharu Polski!
Obrońca tytułu i wielokrotny zdobywca Pucharu czy sensacja tegorocznych rozgrywek? Już w środę poznamy triumfatora Puchar Polski na szczeblu Wielkopolskiego ZPN – a będzie nim Polonia Środa Wielkopolska lub Orzeł Kawęczyn.
Rafał Wandzioch • 07.06.2026
Piotr Cichowski
To może być historia jak z bajki – Orzeł Kawęczyn przez ostatnie miesiące wielokrotnie zaskakiwał kibiców w Wielkopolsce, eliminując faworyzowanych rywali. W pokonanym polu pozostawiał zarówno ekipy z ARTBUD Group IV Ligi, jak i Betclic 3. Ligi. Teraz jednak przed zespołem Dawida Jóźwiaka wyzwanie z gatunku największych – w finale zmierzy się z obrońcą tytułu, który długo w tym sezonie liczył się w walce o awans do Betclic 2. Ligi – Polonią Środa Wielkopolska.
Długa kampania
Droga zespołu z Kawęczyna do wielkiego finału zaczęła się jeszcze w sierpniu zeszłego roku – drużyna ta, jako ekipa z REDBOX V Ligi, najpierw rywalizowała w rozgrywkach pucharowych na poziomie strefowym. Przez ten etap rywalizacji przeszła jednak jak burza, pokonując Strażaka Licheń Stary, Basztę Przedecz, Grom Malanów i Tulisię Tuliszków, w drodze do finału tracąc zaledwie jednego gola, jednocześnie zdobywając ich aż 21. Warto również zaznaczyć, że wszystkie te mecze ekipa Orła rozegrała na wyjeździe! Dopiero w finale wystąpiła w Tokarach Pierwszych, gdzie okazała się lepsza od Olimpii Koło 3:1.
Na szczeblu wojewódzkim najwięcej problemów triumfator rywalizacji w strefie konińskiej miał w 1/16 finału, gdy na start kampanii grał z najlepszą ekipą strefy leszczyńskiej – Orlą Jutrosin. Do wyłonienia zwycięzcy niezbędne były rzuty karne, w których lepsi (5:3) okazali się goście tamtego meczu. Później przyszedł wyczerpujący pojedynek z Kanią Gostyń, wygrany 4:2 po emocjonującej końcówce. Natomiast w ćwierćfinale na drodze zespołu Orła stanął rozpędzony wiosną czwartoligowiec z Konina. Górnik wyjechał jednak z Tokar Pierwszych na tarczy. Jak podkreśla trener Jóźwiak, ten mecz uświadomił zarówno jego, jak i zawodników, że ich drużyna może zajść w tych rozgrywkach bardzo daleko.
Największe wyzwanie było jednak dopiero przed zespołem z Kawęczyna – w półfinale zespół Orła miał zmierzyć się z trzecioligową Victorią Września. I podobnie jak w przypadku meczu z Górnikiem, zwyciężył 1:0.
- Bardzo zapadł mi w pamięć mecz półfinałowy, bo on był już o coś dużego, czyli wejście do finału. Moi zawodnicy na każdym kroku pokazywali podejściem, zaangażowaniem i dyscypliną taktyczną, jak bardzo chcą zagrać w finale, a atmosfera w trakcie meczu na naszym stadionie była wyjątkowa. Wszyscy nam kibicowali, wspierali i mocno wierzyli, że uda nam się wygrać i awansować, co dla naszego klubu i zawodników jest czymś wyjątkowym i szczególnym. Nie przypominam sobie, aby drużyna z tak małej miejscowości i grająca o dwie ligi niżej awansowała do finału na etapie wojewódzkim.
- podkreśla szkoleniowiec ekipy z Kawęczyna, Dawid Jóźwiak.
Pewny marsz
Odmiennie prezentowała się droga Polonii, która do każdego meczu podchodziła w roli faworyta. Zespół ten w czterech spotkaniach stracił zaledwie jednego gola – i to w momencie, gdy mecz był już rozstrzygnięty. Na otwarcie kampanii obrońca tytułu pokonał zwycięzcę pucharu w strefie kaliskiej, rezerwy Pogoni Nowe Skalmierzyce, 7:0. Później przyszły pewne wygrane nad trzema przedstawicielami ARTBUD Group IV Ligi – Polonią Chodzież (4:0), Obrą 1912 Kościan (5:0) oraz Koroną Piaski (8:1). Nie będzie więc nadużyciem stwierdzenie, że w tegorocznych rozgrywkach jeszcze nikt nie był w stanie poważnie zagrozić ekipie ze Środy Wielkopolskiej. Jedyną turbulencją była kwietniowa zmiana na stanowisku szkoleniowca, gdy Macieja Rozmarynowskiego zastąpił Marcin Płuska.
- Najbardziej w pamięci zapadło mi półfinałowe spotkanie z Koroną Piaski. Nie tylko ze względu na wynik, ale przede wszystkim na postawę zespołu. Już w pierwszych 20 minutach objęliśmy wysokie prowadzenie, jednak zawodnicy nie stracili koncentracji i nie zadowolili się osiągniętym rezultatem. Nadal grali z dużą intensywnością, konsekwentnie realizowali założenia i dążyli do zdobywania kolejnych bramek. Taka mentalność i głód rywalizacji bardzo mnie cieszą jako trenera.
- zaznacza trener zespołu ze Środy Wielkopolskiej, Marcin Płuska
Odmienna, a jednak zbliżona sytuacja ligowa
Ekipa Orła Kawęczyn do finału podejdzie w rytmie meczowym, gdyż rozgrywki REDBOX V Ligi zakończą się dopiero w sobotę po finale. Polonia ostatni mecz w Betclic 3. Lidze rozegrała natomiast w ostatni weekend maja. Obie ekipy w ligowej tabeli są klasyfikowane na trzecim miejscu, co w Środzie przyjęto z lekkim niedosytem – drużyna ta bowiem celowała w awans na szczebel centralny. Zakończenie sezonu wcześniej pozwala jednak na bardziej optymalne przygotowania do finału.
- Po ostatnim meczu ligowym zawodnicy otrzymali kilka dni wolnego. W ostatnich tygodniach graliśmy bardzo intensywnie, często co trzy dni, dlatego regeneracja była niezwykle ważna. Przygotowania do finału rozpoczynamy 3 czerwca i będziemy pracować na własnych obiektach. Chcemy odpowiednio przygotować zespół zarówno pod względem fizycznym, taktycznym, jak i mentalnym, aby jak najlepiej zaprezentować się w meczu finałowym.
- opowiada Płuska.
Takiego komfortu nie miał natomiast trener Jóźwiak, który musiał umiejętnie szafować siłami swoich piłkarzy: - Natłok meczów, które mieliśmy grając co trzy dni godząc ligę z pucharami był dla nas bardzo wymagający. Cieszy fakt, że żaden zawodników nie miał poważniejszego urazu i dłuższej przerwy. Na obecną chwilę wszyscy są zdrowi i gotowi do gry.
Zespół z Kawęczyna podchodzi do finałowego rywala z respektem, a jego szkoleniowiec zwraca uwagę na jakość zawodników Polonii: - Gdybym miał wskazać największe atuty rywala, to na pewno jakość indywidualna i doświadczenie. W drużynie Polonii są zawodnicy grający do niedawna w wyższych ligach. Pomoże im też oczywiście atut własnego boiska. – Zespół Orła pokazał już w tegorocznej kampanii, że różnica klas rozgrywkowych nie jest mu straszna. Jednocześnie to zespół ze Środy, jako zdecydowany faworyt, będzie pod znacznie większą presją - Uważam, że największym atutem rywala jest ich sytuacja mentalna. To zespół, który może podejść do tego spotkania z dużą swobodą, ponieważ nie ciąży na nim tak duża presja wyniku czy oczekiwań. W meczach o tak wysoką stawkę często decydują nie tylko aspekty taktyczne i fizyczne, ale również umiejętność zarządzania emocjami. Drużyny grające bez nadmiernej presji są zwykle bardziej odważne, pewniejsze siebie i potrafią podejmować bardziej naturalne decyzje na boisku. Spodziewamy się więc bardzo wymagającego przeciwnika, który będzie groźny właśnie dzięki swojej swobodzie i komfortowi mentalnemu. – podkreśla Płuska. Jednocześnie nie uważa on, że gra na własnej ziemi doda jego zawodnikom dodatkowego ciężaru, a bardziej zmotywuje do dobrego zakończenia sezonu przed własną publicznością.
Spotkanie finałowe, pomiędzy Polonią Środa Wielkopolska a Orłem Kawęczyn, odbędzie się 10 czerwca na Nowym Stadionie Średzkim w Środzie Wielkopolskiej. Pierwszy gwizdek o godzinie 18:00. Bilety na ten mecz można zakupić przez stronę gospodarza, transmisję będzie można natomiast obejrzeć na YouTubie Wielkopolskiego ZPN.
