Nie chcę być wyjątkiem – chcę, by było nas więcej – rozmowa z Jagodą Weiss
We wrześniu 2026 roku Jagoda Weiss została pierwszą kobietą w historii Wielkopolskiego ZPN, która zasiadła w Zarządu Związku. Jagoda przez lata odpowiadała za piłkę kobiecą w naszym województwie, pracując jako jej koordynatorka. Teraz będzie miała jeszcze większy wpływ na kierunki rozwoju damskiego futbolu w regionie. Jak zapatruje się na swoją nową rolę?
Rafał Wandzioch • 22.10.2026
Piotr Cichowski
Jagodo, zacznijmy od samego początku – jak do tego doszło, że piłka w Twoim życiu zaczęła odgrywać tak istotną rolę?
Jak wiele piłkarek zaczęłam od gry z kolegami na podwórku. Później, w maju 2000 roku, w „Głosie Wielkopolskim” ukazało się ogłoszenie, że w Warcie Poznań powstanie sekcja piłki kobiecej. Na pierwsze spotkanie przyszło ponad sto dziewczyn. Po miesiącu do treningów wybrano około dwudziestu. Tak zaczęła się moja przygoda z piłką. Przeszłam przez wszystkie szczeble rozgrywek. W 2004 roku grałam w ówczesnej pierwszej lidze, która odpowiada dzisiejszej Ekstralidze. Grywałam też w drugiej i trzeciej lidze. Podczas studiów trafiłam również do sekcji futsalu UAM, gdzie grałam także w beach soccera. W międzyczasie zrobiłam kurs trenerski i miałam krótkie epizody pracy z młodzieżą oraz seniorską drużyną kobiecą. Szybko jednak zrozumiałam, że ławka nie jest moim miejscem.
Zawodowo pracowałam w ośrodku wychowawczym, ale podczas urlopu macierzyńskiego postanowiłam poszukać innej pracy. Uświadomiłam sobie, że przy dwójce dzieci moje dotychczasowe zajęcie byłoby trudne do łącznia z codziennymi obowiązkami. Dlatego zaczęłam rozglądać się za pracą biurową. W tym samym czasie w Wielkopolskim ZPN-ie szukano osoby do sekretariatu. Prezes Wojtala skontaktował się z moim mężem (Wojciechem Weissem – selekcjonerem kadry kobiet w futsalu – przyp. red.), szukając kobiety, która zna środowisko piłkarskie. W ten sposób trafiłam do Związku jako asystentka zarządu.
Kiedy zaczynałaś pracę w związku, spodziewałaś się, że będzie kontrakt na tak wiele lat?
Absolutnie nie. Generalnie nie mam w zwyczaju tworzyć sobie jakichś długoterminowych planów i zakładać, gdzie będę za pięć czy dziesięć lat. Wolę skupiać się na tym, co dzieje się tu i teraz. Nie spodziewałam się, że będę pracować tu tak długo, a niedługo minie mi dziewięć lat w Wielkopolskim ZPN-ie. Cieszę się, że w tym czasie zmieniały się moje zadania i mogłam wykazywać się w różnych dziedzinach. Dzięki temu nie było monotonii. Nie przepadam za pracą wyłącznie papierkową ani za długim pozostawaniem w jednym miejscu bez zmian. Tutaj zakres działań się zmieniał, co dawało mi – i nadal daje – ogromną motywację.
Patrząc na te minione lata z czego jesteś najbardziej dumna? Czy jest jakaś konkretna inicjatywa, z którą chciałabyś być kojarzona przez osoby związane z wielkopolską piłką?
Nie zależy mi szczególnie na tym, żeby być za coś chwaloną czy zapamiętaną. Gdybym jednak miała wskazać jedną inicjatywę, to byłby to Mama Cup. To wydarzenie przerosło moje oczekiwania. Początkowo miało być to coroczne spotkanie, które pozwoli mamom wejść w świat piłki i zamienić się rolami z dziećmi: tym razem to mamy miały grać i przeżywać sportowe emocje, które na co dzień towarzyszą ich pociechom. Tymczasem po turniejach wydarzyły się rzeczy wyjątkowe. Kobiety biorące w nich udział kontynuują treningi, a w Wielkopolsce powstało już siedem czy osiem zespołów, które wywodzą się z Mama Cup. Niektóre trenują regularnie od dobrych kilku lat. Rozwijają się, organizują własne turnieje i pomagają sobie nawzajem, także wtedy, gdy brakuje zawodniczek. Jednocześnie wewnątrz drużyn są utrzymywane świetne, koleżeńskie relacje. Piłka stała się dla nich pasją, a nie tylko jednorazową przygodą. To zdecydowanie przekroczyło pierwotne założenia.
We wrześniu 2026 roku w związku z rezygnacją Łukasza Kaczmarka zostałaś Członkinią Zarządu Wielkopolskiego ZPN. Jakie myśli przeszły Ci przez głowę, gdy otrzymałaś tę informację?
Przede wszystkim zaskoczenie. Kiedy ktoś zapytał mnie, czy się stresuję, to dopiero wtedy zaczynałam się zastanawiać, co mnie czeka. Do tego momentu nie towarzyszył mi szczególny stres związany z tą sytuacją. Pojawiła się za to ekscytacja wynikająca z tego, że przede mną nowe działanie i nowe wyzwanie.
Mam przede wszystkim nadzieję, że nie będę pierwszą i ostatnią kobietą w takiej roli. Chciałabym, żeby w Wielkopolsce i w innych związkach piłkarskich pojawiało się więcej kobiet. Wnosimy do futbolu świeżą perspektywę, a wiele z nas ma ogromne kompetencje, wiedzę i doświadczenie. Chciałabym, żeby moja obecność i działania zachęcały inne kobiety oraz dziewczyny do wiary we własne możliwości. Nie każda musi być zawodniczką. Jeśli ktoś ma predyspozycje organizacyjne albo jeszcze inne umiejętności, również może znaleźć dla siebie miejsce w świecie piłki nożnej.
Jakie cele stawiasz sobie na pozostałą część kadencji zarządu? Na czym chciałabyś się skupić?
Chcę nadal wspierać piłkę kobiecą i wykorzystywać okazje, żeby ją jeszcze mocniej promować. Jako przewodnicząca Wydziału Piłkarstwa Kobiecego będę dążyła, by w naszym województwie była ona jeszcze bardziej widoczna w sportowym krajobrazie. Liczę na to, że treningi dla uczennic uda się wprowadzić do kolejnych szkół, a nasze działania spowodują, że widok zespołów złożonych wyłącznie z dziewczynek na podwórkach nie będzie niczym niecodziennym.
Bliskie są mi również działania grassroots. Uważam, że futbol może rozwijać w oparciu o piłkę amatorską, dzięki współpracy z innymi instytucjami i ośrodkami oraz wychodzeniu poza samą piłkę ligową. Oczywiście rozgrywki są w centrum działalności związku i musimy poświęcać im dużo uwagi. Nie powinniśmy jednak zamykać się wyłącznie na nie. Ważne są także działania społeczne i pokazywanie różnych odmian futbolu. Młodzi zawodnicy i zawodniczki powinni wiedzieć, że jeśli nie będą kontynuować kariery w tradycyjnej piłce jedenastoosobowej, nadal mogą czerpać radość ze sportu – na przykład w piłce sześcioosobowej, beach soccerze czy futsalu. Chciałabym, żeby młodzi ludzie widzieli w piłce nie tylko kontrakty i wielkie pieniądze. Jeśli lubią grać, powinni wiedzieć, że mogą znaleźć dla siebie miejsce i możliwości uprawiania tego sportu również w dorosłym życiu w różnych jego odmianach.