Przed nami finały strefowe Pucharu Polski. W środę poznamy triumfatorów

Już tradycyjnie w Święto Niepodległości odbędą się finały Pucharu Polski na szczeblu strefowym. Piłkarskie emocje 11 listopada kibice będą mogli przeżywać na trybunach we Wrześni, Skokach, Odolanowie, Krobi i Poznaniu!

Rafał Wandzioch • 07.11.2026

Przed nami finały strefowe Pucharu Polski. W środę poznamy triumfatorów

Wiktoria Łabędzka

Puchar Polski 2026/27 wystartował w sierpniu – od trzech miesięcy zespoły od REDBOX V Ligi w dół rywalizowały o miejsca w środowych meczach. Ostatecznie po rozegraniu łącznie kilkuset spotkań wyłoniona została dziesiątka, która wciąż pozostaje w walce o trofeum. Zwycięzcy finałów otrzymają również szansę gry w Pucharze Polski na szczeblu wojewódzkim, gdzie czekają już drużyny z MetaLaser IV Ligi oraz Betclic 3. Ligi.

Harmonogram spotkań finałowych:
Victoria II Września – Olimpia Koło (godz. 11:00)
Wełna Skoki – Steico Noteć II Czarnków (godz. 12:00)
Odolanovia Odolanów – LKS Jankowy 1968 (godz. 13:00)
Pinsel-Peter Krobianka Krobia – Dąbroczanka Pępowo (godz. 16:00)
Wiara Lecha Poznań – Stella Luboń (godz. 16:00)

Strefa Konińska

Najwcześniej, bo jeszcze przed wybyciem południa, na boisko wybiegną piłkarze we Wrześni. Tam drugi zespół Victorii, występujący na co dzień w Proton A Klasie, podejmie Olimpię Koło – czyli przedstawiciela REDBOX V Ligi. Goście przed rokiem byli jeden mecz od zgarnięcia trofeum, jednak w decydującym starciu ulegli Orłowi Kawęczyn. W środę do Wrześni pojadą w roli faworyta, co potwierdza trener gospodarzy, Janusz Hofman: Z pewnością doświadczenie z boisk 5 ligowych może mieć olbrzymie znaczenie w tym pojedynku. My gramy jednak u siebie, mój zespół to mieszanka młodości z doświadczeniem, więc myślę, że tanio skóry nie sprzedamy. Chcemy pokusić się o niespodziankę.

Gospodarze, jako zespół z Proton A Klasy, swoją przygodę z Pucharem Polski zaczęli już 8 sierpnia od meczu rundy wstępnej – w nim pokonali Płomień Nekla 3:2, choć sami nieco utrudnili sobie życie, bowiem pomimo pewnego prowadzenia 3:0 pozwolili rywalom na zdobycie dwóch goli, przez co końcówka była nerwowa. W kolejnych fazach Victoria odnosiła już znacznie pewniejsze triumfy – ograła Teleszynę Przykona 6:2, Tura 1921 Turek 4:0, a w półfinale wyeliminowała rezerwy Górnika Konin, po pewnej wygranej 3:0. Paradoksalnie więc największe komplikacje wystąpiły w meczu otwierającym jej kampanię z teoretycznie najłatwiejszym rywalem.

Olimpia drogę do finału rozpoczęła miesiąc później, bowiem dopiero na początku września, gdy w Licheniu Starym mierzyła się z tamtejszym Strażakiem. Goście wygrali, jednak tylko 3:2. W drodze do finału zespół Koła nie stracił już jednak później ani jednej bramki! W kolejnej rundzie wyeliminował Nałęcz Babiak trafiając do siatki dwukrotnie, w ćwierćfinale zrewanżował się Orłowi Kawęczyn za zeszłoroczną porażkę w finale wygrywając również 2:0. Natomiast w meczu 1/2 finału Olimpia wyeliminowała rezerwy Polonii Golina po triumfie 3:0. Nie ma się jednak co dziwić, że najbardziej pamiętne było starcie z zeszłorocznym finalistą Pucharu na szczeblu wojewódzkim: Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie z wyżej notowanym przeciwnikiem. Dominowaliśmy przez całe spotkanie i zasłużenie awansowaliśmy do kolejnej rundy.- zaznacza trener Łukasz Kujawa.

W kwestii przygotowań obie ekipy nie zamierzają znacząco modyfikować swoich planów pod kątem środowego starcia. Bardziej komfortową sytuację kadrową będą mieli gospodarze, bo jak zaznacza trener Hofman: - Na tą chwilę z szerokiej kadry wypadł jeden zawodnik, ale jest szansa, że na mecz finałowy będzie już do mojej dyspozycji. Nasza meczowa kadra zależy również od spotkań I zespołu, ci którzy grają mniej dostają swoje szanse w drugim zespole. Gorzej wygląda to po drugiej stronie barykady: - Niestety kontuzje nas nie oszczędzają. Zagramy w finale w osłabionym składzie. Absolutnie nie należy tego traktować jako wymówka. Pech jednego to szansa dla drugiego zawodnika – podkreśla Łukasz Kujawa. Pomimo tych osłabień faworytem starcia finałowego będą goście, którzy staną przed szansą poprawienia swojego wyniku sprzed 12 miesięcy i zgarnięcia trofeum.

Strefa Pilska

Równo w południe pierwszy gwizdek zabrzmi w Skokach, gdzie tamtejsza Wełna podejmie rezerwy trzecioligowej Steico Noteci Czarnków. Gospodarze to reprezentant REDBOX V Ligi, którzy rundę jesienną mogą zaliczyć do udanych – na pewno skończą ją na ligowym podium będąc cały czas w walce o awans na wyższy szczebel. Ewentualne dołożenie do tego triumfu w Pucharze byłoby przysłowiową „wisienką na torcie”. Końcówka rundy będzie jednak wymagająca, bowiem poza finałem zespół ten rozegra także dwa trudne ligowe starcia: - Czeka nas tydzień w którym rozegramy trzy wymagające mecze z dobrymi drużynami. Przed finałem przyjeżdża do nas drużyna z Gałowa, która jest na fali, a po finale mamy wyjazd do Międzychodu – opowiada Dawid Radomski.

Rezerwy trzecioligowej ekipy z Czarnkowa również mogą myśleć o walce o promocję do wyższej ligi – tyle, że w ich przypadku chodzi o awans z REDBOX Klasy Okręgowej do REDBOX V Ligi. Na ten moment zamykają podium w swojej grupie. Jednocześnie, podobnie jak Olimpia Koło, to zeszłoroczny finalista rywalizacji na szczeblu strefowym. W Czarnkowie jednak dwanaście miesięcy temu pewny triumf odniósł Kłos Budzyń, który wygrał 4:0.

Wełna drogę do finału rozpoczęła w drugim tygodniu września od wyjazdowego mecz z rezerwami KP Piła, w którym wygrała 4:0. Później przyszła jeszcze bardziej imponująca wygrana nad Fortuną Wieleń, bo aż 9:0. W ćwierćfinale piłkarze ze Skoków stracili pierwszego gola w tej edycji, co jednak nie skomplikowało im przesadnie życia – wygrali przed własną publicznością z Polonią Jastrowie 5:1. Poprzeczka okazała się być wysoko zawieszona dopiero w półfinale, gdzie na rywali czekał drugi zespół Kłos Budzyń. Rezerwy bardzo chciały zastąpić obecnego czwartoligowca, który zwyciężył w dwóch poprzednich edycjach w rywalizacji w strefie pilskiej i długo walczyły z piątoligowcem jak równy z równym. Ostatecznie po 90 minutach był remis 2:2 i o awansie musiała zadecydować seria rzutów karnych. Te lepiej wykonywali goście, którzy wygrali pojedynek na strzały z wapna 4:2. - Musieliśmy odrabiać dwubramkową startę z pierwszej połowy. Po przerwie wyszliśmy zdeterminowani i z wiarą dążyliśmy do strzelenia bramek, aż w końcu udało się doprowadzić do remisu w ostatniej akcji meczu i wygrać mecz w karnych. – wspomina tamto spotkanie trener Wełny.

Suchą stopą drogę do finału przeszła Noteć, która w tej edycji nie straciła jeszcze gola! Pierwszy mecz, z Iskrą Krajenka, wygrała walkowerem, a później przyszły efektowne triumfy nad Orłem Osiek nad Notecią (6:0), Zamkiem Gołańcz (3:0) oraz Lubuszaninem Trzcianka (4:0). Ekipa z Klasy Okręgowej wyeliminowała więc dwóch piątoligowców. Do finału przystąpi jednak osłabiona - Na pewno zabraknie Alberta Cichorka, który jest ważnym ogniwem tego zespołu. Jak wiemy doznał on poważnego urazu i w tym miejscu chciałbym nadmienić, że na niego czekamy z zespołem – zaznacza Jędrzej Siemieniewski. Szkoleniowiec Noteci faworyta upatruje w rywalach wskazując nie tylko na ich ligową formę, lecz także fakt gry przed własną publicznością. Wyrównać szanse może nieco fakt, że gospodarze borykają się z problemami kadrowymi - Przez większą część rundy mamy dostępnych do gry 3 nominalnych obrońców, ale radzimy sobie z tym. Pod znakiem zapytania stoi jeszcze występ dwóch - trzech zawodników, którzy zmagają się z mniejszymi urazami – zaznacza szkoleniowiec ekipy ze Skoków.

Strefa Kaliska

Do pojedynku przedstawiciela REDBOX Klasy Okręgowej z ekipą z REDBOX V Ligi dojdzie w Odolanowie, gdzie tamtejszy zespół podejmie LKS Jankowy 1968. Zespół Odolanovii grał w finale Pucharu na szczeblu strefowym przed dwoma laty, gdy uległ na wyjeździe Astrze Krotoszyn 0:3. W środę zagra jednak przed własną publicznością, co może być istotnym atutem. Obie ekipy nieźle spisują się w lidze, co jest tylko potwierdzeniem dobrej formy prezentowanej w Pucharze. W meczu, który rozpocznie się o 13:00, każda z ekip może zatriumfować.

Droga Odolanovii do finału nie przebiegła bezproblemowo. Już w pierwszym spotkaniu potrzebowała rzutów karnych, by wyeliminować Victorię Ostrzeszów po bezbramkowym remisie w podstawowym czasie gry. Później przyszły skromne, jednobramkowe wygrane nad Błyskiem Daniszyn, Zielonymi Koźminek i rezerwami KKS-u 1925 Kalisz – wszystkie w stosunku 2:1. Jedyną różnicą był fakt, że pierwsze dwa z tych spotkań odbyły się na wyjeździe, a trzecie w Odolanowie - Droga do finału nie była łatwa, graliśmy z drużynami z różnych szczebli rozgrywkowych i na pewno nie było jednego szczególnego spotkania. Każdy mecz miał swoją historię i na pewno nie była to łatwa droga do finału – wspomina kolejne etapy trener Odolanovii, Sebastian Bąk.

Pewniej wyglądał marsz ku decydującej rozgrywce ekipy z Jankowych. Na start ograła ona na wyjeździe Masovię Kraszewice 6:0. Później przyszła najskromniejsza wygrana w tej kampanii, bowiem ekipę Sokoła Świba udało się zwyciężyć tylko 1:0. Natomiast kolejne dwa pojedynki to triumfy w stosunku 5:1 – kolejno z Centrą 1946 Ostrów Wielkopolski u siebie i KP Słupia na wyjeździe. Dla LKS-u wygrana w 1/4 finału nad ekipą z Ostrowa Wielkopolskiego była rewanżem za porażkę w zmaganiach ligowych.

Gospodarze środowego pojedynku, poza atutem własnego boiska, swojej przewagi mogą upatrywać w sytuacji kadrowej: - Praktycznie wszyscy zawodnicy są zdrowi, co przekłada się na dobra frekwencję na treningach i również pomaga to w dobrym przygotowywaniu się drużyny do finału – podkreśla trener Odolanovii. Większy znak zapytania stoi po stronie gości, bowiem przed nimi jeszcze trudny mecz ligowy z Jarotą, który – jak podkreśla ich szkoleniowiec – może zamieszać w kwestii gotowości poszczególnych zawodników na finał.

Drużyny, pomimo tego, że na co dzień grają na różnych szczeblach rozgrywkowych, nie są dla siebie całkowicie obce. Kilka sezonów temu rywalizowały one bowiem w jednej grupie Klasy Okręgowej: - Zespół z Jankowych posiada bardzo dobrze wyszkolonych zawodników technicznie jak na ten poziom rozgrywkowy. Rywalizowaliśmy z zespołem z Jankowych trzy sezony temu, kiedy to zrobili awans do V Ligi. Już wtedy był to bardzo mocny zespół, a teraz mają zawodników na jeszcze wyższym poziomie ale jesteśmy gotowi podjąć rękawice na własnym boisku – podkreśla szkoleniowiec gospodarzy.

Strefa Leszczyńska

Już po zachodzie słońca pierwszy gwizdek zabrzmi w Krobi, gdzie o 16:00 rozpocznie się starcie pomiędzy Pinsel-Peter Krobianką a Dąbroczanką Pępowo. Drużyny te na co dzień rywalizują w REDBOX V Lidze, jednak w obecnej kampanii nastroje w ich obozach są skrajnie różne – gospodarze środowego starcia otwierają środek tabeli, natomiast goście walczą o ligowy byt. Z drugiej strony to przyjezdni mają większe pucharowe doświadczenie – to ich trzeci finał z rzędu! Jednak dwa poprzednie zakończyły się ich porażkami – w sezonie 2024/25 uległa na własnym obiekcie Kani Gostyń po serii rzutów karnych, natomiast dwanaście miesięcy temu przegrała w Jutrosinie z tamtejszą Orlą 1:4. Obie ekipy będą mogły się wzajemnie sprawdzić w lidze zaledwie cztery dni przed finałem, bowiem ich pojedynek o punkty zaplanowano na 7. listopada.

Gospodarze drogę do finału rozpoczęli od rozgromienia Heliosa Czempiń 8:1. Później przyszła wygrana walkowerem 5:0 nad rezerwami Obry 1912 Kościan, zwycięstwo z Rydzyniakiem Rydzyna 4:0 oraz triumf w półfinale w konfrontacji ze Zjednoczonymi Pudliszki (3:0). Wszystkie te mecze Pinsel-Peter Krobianka rozgrywała w delegacji i swojej publiczności pokaże się w rywalizacji pucharowej dopiero w ostatnim, najważniejszym starciu.

Dąbroczanka w 1/16 finału nie musiała wychodzić na boisko, bowiem Korona Czernina oddała mecz walkowerem. Później jednak zespół z Pępowa na murawie potwierdził, że należy mu się miejsce w strefowym finale. Eliminował kolejno Sokoła Włoszakowice (4:1), rozgromił Błękitnych Kąkolewo (10:2), by w półfinale przed własną publicznością sprawić niespodziankę pokonując spadkowicza z IV Ligi, Koronę Piaski, 2:1. Nie ma się co dziwić, że właśnie ten mecz trener Dąbroczanki wskazuje jako najbardziej pamiętny: - Zagraliśmy świetne pierwsze 45 minut, zdobywając dwie bramki.

Tomasz Leciejewski podkreśla, że sytuacja kadrowa Dąbroczanki nie jest optymalna: - Mamy kontuzje i pauzy za kartki. To już drugi finał z rzędu, w którym tracę najlepszego zawodnika przez kartki. Jednocześnie nie nakłada na swoich zawodników zbytniej presji licząc, że takie zdystansowane do wagi spotkania podejście przyniesie jego ekipie upragniony triumf.

Strefa Poznańska

Także o 16:00 piłka zostanie kopnięta po raz pierwszy na poznańskiej Śródce, gdzie Wiara Lecha Poznań podejmie Stellę Luboń. Gospodarze poprzedniego sezonu nie mogli zaliczyć do udanych, bowiem zakończył się on ich relegacją na szczebel REDBOX V Ligi. Przyjmując bardzo optymistyczne podejście do świata – to ten spadek otworzył im drogę do walki o trofeum na szczeblu strefowym. Zespół gospodarzy będzie bardzo zdeterminowany do tego, by zgarnąć Puchar, bowiem byłoby to piękne zwieńczenie obchodów piętnastolecia. Podobna determinacja jest jednak także po drugiej stronie barykady, bowiem Stella przed rokiem musiała zadowolić się mianem „finalisty”. W Szamotułach dwanaście miesięcy temu lepsza okazała się tamtejsza Sparta, która wygrała po karnych. Trener gospodarzy Łukasz Kubiak wskazuje, że doświadczenie z gry w meczu o trofeum będzie jednym z atutów rywala: - Stella grała już z finale i wie jak zdobywa się Puchar. My jesteśmy debiutantami w finale, więc doświadczenie jest na pewno po stronie rywala.

Zarówno Wiara Lecha, jak i Stella, występują w grupie 2 REDBOX V Ligi. Gdyby ich jesienne starcie miało być zapowiedzią tego, co wydarzy się 11 listopada, to musielibyśmy szykować się na piłkarski rollercoaster. Równo miesiąc przed finałem, 11 października, Stella wygrała przed własną publicznością 5:4 po szalonym meczu. Goście z Poznania ani przez minutę w tym pojedynku nie prowadzili. Patrząc w tabelę szerzej uśmiechają się jednak gospodarze najbliższego meczu pomiędzy tymi ekipami, bowiem Poznaniacy są w tabeli nieco wyżej od Stelii – choć obie ekipy możemy zaliczyć do ligowej czołówki.

Wiara Lecha pucharową kampanię rozpoczęła od pokonania finalisty sprzed dwóch lat, GES Poznań, 4:1. Później przyszła kolejna wygrana w meczu derbowym, a w pokonanym polu DWL pozostawiła Lotnika-1997, wygrywając aż 10:1. Przez końcowy rezultat mecz ten pozostał w pamięci trenera Wiary Lecha - Rzadko w piłce trafiają się tak wysokie wyniki i było to też najwyższe zwycięstwo w mojej historii w DWL – podkreśla. W kolejnych fazach było nieco trudniej, choć Poznaniacy dalej odprawiali rywali z kwitkiem. W 1/8 pokonali rezerwy Unii Swarzędz 4:1, w 1/4 inną ekipę z tej miejscowości – Lidera – 2:0, natomiast w półfinale okazali się lepsi od młodych piłkarzy występujących w trzecim zespole Polonii Środa Wielkopolska, wygrywając na wyjeździe 4:0.

W przeciwieństwie do środowego rywala Stella rozkręcała się z rundy na rundę, wygrywając w kolejnych meczach coraz pewniej. W pierwszej rundzie, nie bez problemów, pokonała drugą ekipę Sparty Oborniki 2:1, później przyszły wygrane nad Patrią Buk 5:1 i Obrą Zbąszyn 6:1. W ćwierćfinale sporo krwi piątoligowcowi napsuł przedstawiciel Proton A Klasy, Las Puszczykowo. Ostatecznie bardziej renomowana ekipa zwyciężyła, lecz tylko 1:0, a gospodarze tamtego starcia również mieli swoje dogodne okazje. – To był mecz z bardzo silnym rywalem mimo tego, że  grają jeszcze o dwie klasy niżej. Drużyna naszych niedalekich sąsiadów jest budowana w bardzo szybkim tempie, a ich kolejne awanse są kwestią czasu. Spotkanie było na wysokim poziomie sportowym i rozegrane w nieprawdopodobnej atmosferze stworzonej przez kibiców obu drużyn, których ilość była niecodziennym wydarzeniem jak na ten poziom rozgrywek – wspomina Sebastian Kleiber. W półfinale przed własną publicznością Stella odprawiła Spartę Oborniki 4:2, tym samym pieczętując swój udział w finale.

Wysoką jakość piłkarskich zmagań powinna zapewnić dobra sytuacja kadrowa obu ekip. - Nie mamy znaczących ubytków kadrowych przed finałem, co na pewno nas cieszy. Jest rywalizacja na poszczególnych pozycjach i to również mnie cieszy. Razem ze sztabem postaramy się przygotować zespół jak najlepiej fizycznie i mentalnie na mecz finałowy – podkreśla Łukasz Kubiak. Podobnie o swojej ekipie mówi trener Sebastian Kleiber: - Sytuacja kadrowa na dzień dzisiejszy jest dobra, nie ma na razie większych urazów. Mamy kadrę szeroką i wyrównaną, ale do rozegrania jeszcze mecz ligowy w sobotę. 

Co ciekawe obaj trenerzy w podobnych kwestiach upatrują atutów drużyny rywala. Łukasz Kubiak zwraca uwagę na doświadczenie, ale także: - zgrany kolektyw oraz dobre kontrataki, które są mocną bronią rywala. W podobnym tonie o oponentach wypowiada się szkoleniowiec Stelli: - Największym atutem finałowego rywala jest po prostu jego zespół. Drużyna stworzona z bardzo dobrych, ogranych zawodników. Wielu chłopaków grało na wyższym poziomie i posiadają duże umiejętności piłkarskie. Możemy więc oczekiwać meczu, w którym kluczowa będzie nie siła indywidualności, a drużyn.

Aktualności

Komunikat Wielkopolskiego ZPN ws. procedury zapobiegania agresji na obiektach piłkarskich

06.11.2026 • Wielkopolski ZPN

Komunikat Wielkopolskiego ZPN ws. procedury zapobiegania agresji na obiektach piłkarskich

W związku z zauważanym wzrostem przejawów agresji na obiektach piłkarskich w trakcie meczów seniorskich i

Czytaj więcej
Zapowiedź 15. kolejki MetaLaser IV Ligi

06.11.2026 • Rafał Wandzioch

Zapowiedź 15. kolejki MetaLaser IV Ligi

Lider podejmie piątą ekipę tabeli, w Lesznie dojdzie do konfrontacji dwóch drużyn z tej samej strefy, natomiast w

Czytaj więcej
Remis kadry U14 na zakończenie jesieni

05.11.2026 • Rafał Wandzioch

Remis kadry U14 na zakończenie jesieni

Podziałem punktów z drużyną Zachodniopomorskiego ZPN zakończyły się jesienne zmagania kadry chłopców do lat

Czytaj więcej
Osiem drużyn, jeden cel. Rusza sezon 2026/2027 III Wielkopolskiej Ligi Futsalu

05.11.2026 • Mateusz Nizio

Osiem drużyn, jeden cel. Rusza sezon 2026/2027 III Wielkopolskiej Ligi Futsalu

Przed nami kolejny sezon III Wielkopolskiej Ligi Futsalu. W rozgrywkach 2026/2027 zobaczymy osiem zespołów, wśród

Czytaj więcej
ST Futsal Kostrzyn: nie ukrywają ambicji. „Nie boimy się powiedzieć, że jesteśmy faworytem”

05.11.2026 • Mateusz Nizio

ST Futsal Kostrzyn: nie ukrywają ambicji. „Nie boimy się powiedzieć, że jesteśmy faworytem”

ST Futsal Kostrzyn po raz drugi z rzędu przystąpi do rywalizacji w III Wielkopolskiej Lidze Futsalu. Zespół ma już

Czytaj więcej

WZPN wykorzystuje pliki cookie w celach statystycznych, funkcjonalnych, oraz do personalizacji reklam. Klikając „akceptuję” wyrażają Państwo zgodę na użycie wszystkich plików cookie. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, prosimy o zmianę ustawień lub opuszczenie serwisu. Aby dowiedzieć się więcej, prosimy o zapoznanie się z naszą Polityką Cookies zawartą w Polityce Prywatności..

Akceptuję Ustawienia cookies

Ustawienia cookies

Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Spośród nich pliki cookie, które są sklasyfikowane jako niezbędne, są przechowywane w przeglądarce, ponieważ są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie stron trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.