Polonia Środa Wielkopolska z siódmym wojewódzkim Pucharem Polski w historii!
Drużyna ze Środy Wielkopolskiej obroniła trofeum wywalczone przed rokiem. W wielkim finale pokonała piątoligowego Orła Kawęczyn 4:0. Spotkanie było jednak zdecydowanie bardziej zacięte, niż może to sugerować końcowy wynik.
Rafał Wandzioch • 11.06.2026
Klaudia Berda
Obaj trenerzy podkreślali przed pierwszym gwizdkiem, że będą chcieli szybko przejąć kontrolę nad wydarzeniami na boisku. „Ważne jest dla nas, by jak najszybciej narzucić swój styl gry, zdobyć pierwszą bramkę” – zaznaczał Marcin Płuska, trener gospodarzy. Wtórował mu Dawid Jóźwiak, szkoleniowiec zespołu z Kawęczyna: ”Będziemy chcieli zagrać bardzo mocno i agresywnie w pierwszej połowie. Tworzyć sobie okazje. Nie chcemy zostać w sytuacji, w której będziemy musieli się za wszelką cenę bronić”.
Początek rywalizacji należał jednak do trzecioligowych gospodarzy. Dodatkowo już na początku meczu ekipa z Kawęczyna doznała poważnego osłabienia – z boiska z powodu urazu po zaledwie 90 sekundach musiał zejść Krzysztof Krysztofowicz. Ataki zawodników Polonii zaowocowały serią rzutów rożnych. Po pierwszych dwóch brakowało konkretów, natomiast trzeci został zamieniony na trafienie – piłkę zagraną na dłuższy słupek nogą do bramki skierował Piotr Skrobosiński.. Zespół ze Środy poszedł za ciosem i zaczął sobie tworzyć kolejne sytuacje. W 13. minucie piłkę na granicy szesnastki otrzymał niepilnowany Patryk Mikita, który bez większego zastanawiania zdecydował się na bezpośrednie uderzenie, które od słupka wpadło do bramki strzeżonej przez Maksymiliana Misiaka.
Po stracie gola na 0:2 drużyna Orła zaczęła czuć się na boisku nieco bardziej komfortowo. Piłkarze przyjezdnych zaczęli częściej utrzymywać się przy piłce i próbowali budować ataki pozycyjne. Długo brakowało jednak konkretów. Zmieniło się to w ostatnim kwadransie, gdy w krótkim odstępie czasu Przemysław Frąckowiak dwukrotnie musiał piąstkować piłki uderzane na jego bramkę z większego dystansu. Kapitan Środy za każdym razem wychodził jednak z opresji obronną ręką i do szatni schodził z czystym kontem.
Po powrocie na plac gry gospodarze ponownie przycisnęli swoich rywali. Zaowocowało to trafieniem na 3:0 – po zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła pod nogi Damiana Kołtańskiego, który perfekcyjnie zawinął futbolówkę lewą nogą i posłał ją do siatki obok interweniującego Misiaka. To trafienie znacząco uspokoiło sytuację na boisku, a gospodarze pozwolili na nieco więcej drużynie z Kawęczyna. Gościom, pomimo posiadania futbolówki przy nodze, brakowało jednak konkretów i dokładności, a najkorzystniejszą okazję do otwarcia ich dorobku miał Stanisław Rygel, który jednak nie był w stanie skierować piłki do pustej siatki po świetnym dograniu Rosiaka. W kolejnych minutach Orzeł próbował jeszcze kolejnymi szarżami zagrażać bramce Środy, jednak żadna z nich nie była tak groźna. Tworzyło to jednak więcej przestrzeni na połowie zespołu ze strefy konińskiej, co zakończyło się kolejnym golem w 85. minucie. Piłkarze Polonii wyszli z szybką kontrą i choć Szymon Sarbinowski pogubił się, nie będąc w stanie oddać uderzenia, to jeden z zawodników gości sam skierował piłkę do własnej siatki, tym samym pieczętując triumf gospodarzy.
- To mój szósty Puchar od kiedy jestem w Środzie Wielkopolskiej. To coś pięknego. Bardzo dziękuję wszystkim kibicom, bo pełne trybuny zawsze dodają skrzydeł. Rywale postawili się i potrafili tworzyć swoje sytuacje.
- podkreślał po meczu MVP spotkania, Piotr Skrobosiński.
- Mecz od początku nie ułożył się po naszej myśli. Nasz najlepszy zawodnik, Krzysztof Krysztofowicz, miał problemy zdrowotne i musiał opuścić boisko. Wtedy też wpadła pierwsza bramka dla Środy, co mogło nam trochę podciąć skrzydła. Ale i tak jestem zadowolony z postawy chłopaków. Dzielnie walczyliśmy do ostatniej minuty i były momenty, w których przeważaliśmy. Myślę, że możemy zejść dzisiaj z placu gry z podniesioną głową.
- podsumowywał występ swojego zespołu kapitan Orła, Szymon Izydorczyk.
Polonia Środa Wielkopolska będzie teraz czekała na rywala w pierwszej rundzie STS Pucharu Polski. Tam wielkopolski trzecioligowiec może się zmierzyć z gamą drużyn od Ekstraklasy aż po pozostałych triumfatorów Pucharu Polski na szczeblach wojewódzkich.
Polonia Środa Wielkopolska – Orzeł Kawęczyn 4:0 (2:0)
Bramki: 5’ Piotr Skrobosiński, 7’ Patryk Mikita, 52’ Damian Kołtański, 85’ gol samobójczy
