"Nie zamykamy się w się w murach budynku związku" - rozmowa z Marcinem Drajerem

O podziale rozgrywek, licznych inicjatywach oraz nieustannej potrzebie rozwoju trenerów - ostatnie działania Wielkopolskiego ZPN podsumowuje przewodniczący Wydziału Szkolenia i Piłkarstwa Młodzieżowego, Marcin Drajer.

Wiktoria Łabędzka i Rafał Wandzioch • 03.05.2023

"Nie zamykamy się w się w murach budynku związku" - rozmowa z Marcinem Drajerem

Wiktoria Łabędzka

Gdy w sieci przekazano informację o kolejnym odcinku programu "Spotkanie #PRZYKAWIE" z udziałem prezesa Wielkopolskiego ZPN, Pawła Wojtali, a także trenera pojawiły się głosy, że nie można było wybrać lepszych gości. Jak się na to zapatrujecie?

- Jeśli takie głosy się pojawiły, a docierają też do mnie podobne sygnały, to pokazuje, że podążamy w dobrym kierunku. To właśnie w naszych związkowych biurach rodzi się wiele pomysłów dotyczących rozwoju, natomiast nie ma co ukrywać, że część z nich jest też pokłosiem wsłuchiwania się w opinie środowiska - otwartego, chętnie wymieniającego się poglądami. Niektóre z inicjatyw, które do nas trafiają pokrywają się z tym, o czym sami myślimy. To bardzo istotne, że jako Związek nie zamykamy się tylko w murach tego budynku: że rozmawiamy, rozważamy różne możliwości, często pytamy i dopiero na podstawie tego coś wdrażamy bądź nie.

Czy nie odnosi trener wrażenia, że jesteście bardziej otwarci na takie ruchy niż inne województwa?

- Mam wgląd na funkcjonowanie innych związków, natomiast nie patrzymy na to w ten sposób. Skupiamy się na naszych działaniach, naszym województwie, bo każde ma swoją specyfikę i posiada własne narzędzia. Region, w którym działamy jest ogromny, co przy organizacji rozgrywek wymusza na nas choćby branie pod uwagę odległości. To w końcu szczególnie ważne dla samych klubów: umożliwić im rywalizację na dobrym poziomie, nie wymagając przemierzania kilkuset kilometrów - szczególnie patrząc na obecną sytuację ekonomiczną.

Z tych ostatnich inicjatyw: stworzyliśmy ankietę dotyczącą podziału piłki profesjonalnej i "Grassroots". Na ten moment środowisko wyraża swoje zainteresowanie takim rozwiązaniem. To dla nas sygnał, że warto zrobić coś nowego, pilotażowego, by sprawdzić, czy zadziała. Jeśli tak, będziemy kontynuować ten projekt. Jeśli nie, odstąpimy od niego. Nasze działania w tych kilku latach spotykają się z dobrym odbiorem, także poza naszym regionem. Czasem dzwonią do mnie trenerzy koordynatorzy z innych województw i pytają - zastanawiając się, czy pewne rzeczy da się przenieść na ich grunt. Cieszę się, że możemy wyznaczać swego rodzaju standardy, nowe trendy.

Jeśli o tym projekcie mowa - podziału rozgrywek. Chyba nie wszyscy rozumieją, na czym miałby on polegać.

Szukamy rozwiązań, które pozwolą klubom czy akademiom mierzyć się z drużynami o zbliżonym poziomie - obecnie w spotkaniach pada bowiem wiele wyników dwucyfrowych, co nie jest dobre dla rozwoju oraz mentalności młodych zawodników. Żeby doprowadzić do stanu, gdzie te szanse są porównywalne, należy dokonać podziału zmagań. Zespoły chcące rywalizować na ścieżce profesjonalnej, gdzie te różnice pomiędzy poszczególnymi stronami będą niewielkie, muszą liczyć się z większymi odległościami dzielącymi poszczególne ośrodki. Jeśli ktoś natomiast zdecyduje się pójść w kierunku "Grassroots", nie oznacza to, że automatycznie zamyka sobie inne opcje - zmiana grupy będzie możliwa. 

Karol Dobrasiewicz

Szukamy optymalnych możliwości rozwoju, natomiast tak naprawdę wszystko wyjdzie w przysłowiowym praniu, po wyciągnięciu wniosków. Zawsze bowiem występuje weryfikacja, czego najlepszym przykładem jest projekt dotyczący zawodników późnodojrzewających. Sama myśl jest bardzo dobra, ale są aspekty, których nie byliśmy w stanie przewidzieć. Mamy np. sygnały, że zawodnicy mogący grać w młodszych rocznikach, niekoniecznie chcą z tego korzystać. Pytają trenerów, dlaczego mają występować w innej grupie. Myślą, że są słabsi lub mniej uzdolnieni, a to absolutnie nie o to chodzi. To "zejście" ma mu - lub jej - pozwolić na rozegranie większej liczby minut, zdobycie doświadczenia. Nie wyklucza go też z rywalizacji z rówieśnikami. Istotą staje się zatem przedstawienie plusów takiego rozwiązania.

To pokazuje, że i najlepsza inicjatywa, odpowiadająca wymaganiom i prośbom środowiska, może przyczynić się do powstania zjawiska, którego nie przewidzieliśmy. Mimo tego uważam, że musimy wychodzić z takimi projektami.

Czy podział ten nie wiąże się z ryzykiem, że zawodnik grający na poziomie "Grassroots" będzie mieć mniejszą szansę, by zostać zauważony przez skautów?  

- Tak naprawdę działy skautingu w dużych akademiach funkcjonują na tyle dobrze, że coś takiego nie będzie problemem. Natomiast chcielibyśmy też zobaczyć, w jakim wieku te dzieci są wyłapywane. Jeśli ktoś jest uzdolniony, prędzej czy później znajdzie się w kręgu zainteresowań wiodących klubów: czy poprzez rozgrywki, czy kadry regionów, czy reprezentacje wojewódzkie.

Przed kilkoma miesiącami wprowadziliście też nowy program szkolenia. Jakie jest zainteresowanie i odzew klubów na tę inicjatywę?

- Z około szesnastu, które wyraziły chęć wzięcia udziału w projekcie, wybraliśmy sześć klubów, które pilotażowo, teraz na wiosnę, realizują ten plan. Jako edukatorzy zaczęliśmy jeździć po tych lokalizacjach, żeby służyć merytoryką i być też takimi osobami, które pomogą tym trenerom w pewnych aspektach. To, co jest moim zdaniem najlepsze to fakt, że nie jest to program, który narzuca pewną pracę tylko daje inspirację.

Trenerzy mają własną inwencję, mogą modyfikować i dostosowywać środki na potrzeby własnego środowiska. Każdy klub ma swoją specyfikę i ten poziom umiejętności zawodników jest różny. Jako wydział szkolenia będziemy za to odpowiadać w kontekście merytorycznym, będziemy nadzorować i pomagać, no i później wyciągniemy wnioski. Otrzymujemy też pytania od kolejnych klubów, które byłyby zainteresowane przetestowaniem naszych rozwiązań.

Skąd w ogóle pomysł na stworzenie własnego programu?

- Tworząc program mieliśmy na myśli przede wszystkim dwa aspekty: pierwszym była ogólna sprawność młodych zawodników. Skierowaliśmy go do kategorii żak oraz orlik, czyli tych najmłodszych, ponieważ chcieliśmy ich zachęcić do aktywnego uprawiania sportu. Nie pominęliśmy skrzatów - oni przez ten rok mają po prostu złapać bakcyla, bawić się.

Natomiast w kategorii żak czy orlik, mamy przygotowaną metodologię pracy. Kwestią docelową jest też to, co dzieje się w piłce jedenastoosobowej - w momencie przejścia od trampkarza do juniora młodszego czy starszego. Nagle tych dzieciaków brakuje. Stwierdziliśmy, że jedną z przyczyn może być niski poziom sprawności ogólnej. Chcieliśmy wyjść od pojedynczej jednostki w mikrocyklu treningowym. Zrozumieliśmy jednak, że dla tych najmłodszych zawodników, same ćwiczenia motoryczne czy ogólnosprawnościowe mogą nie być atrakcyjne, dlatego zmodyfikowaliśmy nasz pomysł. Teraz 20 minut zajęć poświęconych jest właśnie tym aspektom, a trener ma o tyle łatwiej, że może bazować na przygotowanym przez nas skrypcie.

Nie ma dziś podwórek, które wyrabiały pewne umiejętności, nawyki ruchowe. Trzeba jednak pamiętać, że takim programem nie uzdrowimy całego środowiska. Tutaj potrzebne są też działania innych instytucji: wejście do podstawówek, nawet przedszkoli - praca nad pewnymi aspektami od najmłodszych lat.

Jesteśmy w trakcie eliminacji turniejów ogólnopolskich. Jaki jest obecny poziom kadr wojewódzkich?

- Niezmiennie wysoki. Co roku liczymy się w tych rozgrywkach - poniekąd przez wielkość województwa i kluby, które tutaj mamy. To one sprawiają, że te kadry są wiodące. Oczywiście, że nie zawsze uda się sięgnąć po medal, bo np. poprzedni sezon zakończyliśmy z pustymi rękoma. Jestem jednak osobą, która oczywiście zważa na rezultaty, lecz nie są one dla mnie najistotniejsze. To, co najważniejsze, to możliwość rywalizacji z najlepszymi.

Wiktoria Łabędzka

Natomiast dla mnie - brzydko mówiąc - "produktem finalnym" jest dostarczenie największej liczby zawodników do poziomu seniora. Złoty medal w wieku trzynastu czy czternastu lat, to tylko jeden z etapów szkolenia. To nie może być najważniejszy sukces w przygodzie z piłką. Nie zakłamiemy jednak rzeczywistości: wyniki będą procentowały, bo im wyżej grasz, tym większe prawdopodobieństwo, że zostaniesz "wyłapany" bądź dostaniesz się do kadry.

Patrząc na skład naszych kadr trudno nie zauważyć, że są one zdominowane przez zawodników Lecha i Warty, czasami pojawiają się także piłkarze KKS-u Kalisz. Czy taki monopol nie wpływa negatywnie na szkolenie w regionie? Czy nie ogranicza możliwości?

- To temat, który przewija się przy każdych powołaniach. Planujemy przy listach z nazwiskami uwzględniać także kluby, z których zawodnicy się wywodzą. I tu rodzi się inne ciekawe pytanie, a mianowicie, kiedy można powiedzieć, że zawodnik jest wychowankiem danego klubu. Czy jak zaczyna swoje pierwsze treningi, a po roku przechodzi do większej akademii bądź innego klubu, to czy możemy powiedzieć, że to wychowanek? Tak naprawdę gdziekolwiek trenujesz, i to niezależnie jak długo, to ten ośrodek będzie mieć realny wpływ na twoje umiejętności, mentalność oraz świadomość.

Ten wiek przejścia z klubu "A" do klubu "B" mocno się obniża. Moim zdaniem jednak im później zawodnik trafi do ośrodka wiodącego, tym lepiej, dlatego fajnie, że znajdują one zespoły partnerskie, gdzie piłkarze mogą się rozwijać i pozostawać pod obserwacją. Nie wyobrażam sobie, żeby wyciągać ośmio- czy dziewięciolatka z jego środowiska naturalnego, dowożąc go teraz na treningi np. do Poznania. Ten medal ma też drugą stronę: co w sytuacji, kiedy po dwóch latach zawodnik żegna się z dużą akademią z uwagi na reprezentowany poziom, który w czyimś przekonaniu może być niewystarczający? Często wali się wtedy świat młodego człowieka i kończy on z graniem, bo nie potrafi odnaleźć się w tej "nowej" rzeczywistości. Patrzę na to pod kątem nie tylko piłkarskim, ale też samego człowieka. Stwarza to też zagrożenie utraty "perełek". Przykład? Kajetan Szmyt, rewelacja rundy w ekstraklasie. Czasem trzeba zrobić krok wstecz, by zrobić dwa do przodu.

Przejdę do kwestii kursów trenerskich, których w naszym województwie jest wyjątkowo dużo, a też fakt prowadzenia u nas zajęć z UEFA A świadczy o ich poziomie.

- Tak mówią, że w województwie wielkopolskim nie jest łatwo zdać egzamin! Muszą to jednak ocenić ci, którzy te kursy mają za sobą. Ze swojej strony, jako osoba odpowiedzialna za szkolenie, mogę powiedzieć, że staram się, żeby merytorycznie i jakościowo stały one na wysokim poziomie. Zależy nam na tym, żebyśmy edukowali trenerów, którzy będą poprawiać jakość piłkarstwa w Polsce. Jeśli ktoś natomiast nie zdaje, rachunek sumienia zaczynam o siebie.

Wiktoria Łabędzka

Sama liczba kursów wynika z liczby chętnych - oczywiście w limitach przewidzianych w ustawie Polskiego Związku Piłki Nożnej. Co do poziomu jednak jeszcze: warto dodać, że komplet trenerów - a było ich dziewiętnastu - z naszego województwa może pochwalić się zdanym egzaminem wstępnym UEFA A w Łodzi. Byliśmy jednym związkiem, któremu udało się tego dokonać. To cieszy i daje pewność, że nasi reprezentanci są odpowiednio przygotowani.

Czy na poziom trudności wpływ ma dostępność materiałów szkoleniowych?

- Nie powiedziałbym. Na kursach i konferencjach idziemy bardziej w kierunku warsztatów niż suchej teorii. Staramy się przekazywać te najistotniejsze rzeczy. Kursanci dziś sporo pracują sami. Kolokwialnie mówiąc: my dajemy im to "mięso", a oni później przekładają to na praktykę. Możemy przekazywać, jak to powinno wyglądać w skrzacie, żaku czy orliku, natomiast to boisko wszystko weryfikuje. Jeśli nawet ktoś zda egzamin na ocenę bardzo dobrą i dostanie licencję np. UEFA B, a następnie pójdzie do klubu i na tym poprzestanie, tak naprawdę będzie się cofać w rozwoju - bo tak zmienia się świat i piłka. Ja dziś też będąc trenerem UEFA PRO tak naprawdę nie musiałbym robić nic, natomiast sobie tego nie wyobrażam. Cały czas biorę udział w konferencjach szkoleniowych, webinarach, a przede wszystkim rozmawiam i słucham innych.

Aktualności

Startują zapisy do nowego turnieju „WielkopolsCUP”

27.02.2024 • Wielkopolski ZPN

Startują zapisy do nowego turnieju „WielkopolsCUP”

Wielkopolski Związek Piłki Nożnej podejmuje wiele działań mających promować piłkę kobiecą. WielkopolsCUP jest

Czytaj więcej
Prezes Cezary Kulesza odwiedził Wielkopolskę

27.02.2024 • Wielkopolski ZPN

Prezes Cezary Kulesza odwiedził Wielkopolskę

Z okazji połowy kadencji prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, Cezary Kulesza, odwiedza wszystkie Wojewódzkie

Czytaj więcej
AP Reissa Poznań triumfatorem 3. edycji Halowego Pucharu Prezesa!

26.02.2024 • Rafał Wandzioch

AP Reissa Poznań triumfatorem 3. edycji Halowego Pucharu Prezesa!

W niedzielę w Gnieźnie zakończyła się kilkumiesięczna rywalizacja młodych zawodników z całej Wielkopolski.

Czytaj więcej
Sparks Poznań najlepsze w Halowym Graniu Młodziczek

26.02.2024 • Rafał Wandzioch

Sparks Poznań najlepsze w Halowym Graniu Młodziczek

W sobotę w hali w Kaliszu odbyła się rywalizacja w tegorocznym Halowym Graniu Młodziczek. W turnieju wzięło

Czytaj więcej

WZPN wykorzystuje pliki cookie w celach statystycznych, funkcjonalnych, oraz do personalizacji reklam. Klikając „akceptuję” wyrażają Państwo zgodę na użycie wszystkich plików cookie. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, prosimy o zmianę ustawień lub opuszczenie serwisu. Aby dowiedzieć się więcej, prosimy o zapoznanie się z naszą Polityką Cookies zawartą w Polityce Prywatności..

Akceptuję Ustawienia cookies

Ustawienia cookies

Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Spośród nich pliki cookie, które są sklasyfikowane jako niezbędne, są przechowywane w przeglądarce, ponieważ są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie stron trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.